Prasówka #2 – połowa 2018

Druga część Prasówki, czyli przeglądu ciekawych materiałów na temat muzyki, od których dzieli Was tylko jedno kliknięcie. Zestawienie przygotowane we współpracy z Marcinem Małeckim, który tutaj ładnie mówi, a tutaj ładnie pisze.

Marcin Małecki

Kolejną odsłonę Prasówki ponownie rozpoczynamy od Narodowego Instytutu Audiowizualnego oraz Instytutu Adama Mickiewicza. Na łamach Dwutygodnika pojawił się zarówno świetny tekst Rafała Księżyka na temat Richarda Russella, założyciela XL Recordings, podwójna recenzja albumów Rycerzyków i New People autorstwa Piotra Szweda, jak i przedstawiona przez Marcina Pryta niezwykle interesująca historia zespołu Śliwki – bigbeatowej grupy, której działanie przerwały wydarzenia Marca ‘68. Ten ostatni temat został zresztą pociągnięty przez ekipę Culture.pl w tekście poświęconym zespołom gitarowym działającym przy klubach młodzieży żydowskiej. Również na Culture.pl z okazji niedawnego Dnia Dziecka powstał intrygujący i eklektyczny przegląd hitów piosenki dziecięcej z nieoczywistymi przykładami.


Skoro pojawił się już temat nieoczywistości, na Pitchforku znalazł się
tekst o uroku bootlegów, zobrazowany fragmentami dźwiękowymi z różnych dekad dwudziestego wieku, Dzikie ryki liryki swoją wersją słynnej copypasty odniosły się do muzycznego lansiarstwa niektórych środowisk, The Guardian zbadał, dlaczego Mr. Brightside The Killers od 14(!) lat znajduje się na listach przebojów, a redaktor Popmatters zastanawiał się, czy XTC pozostają ukrytym skarbem alternatywy tylko dlatego, że grali zbyt dobrze.

NME (dawniej znany jako New Musical Express) całkowicie zrezygnował z papieru, co wywołało w brytyjskich mediach zalew różnorakich tekstów na ten temat (brylował w tym szczególnie The Guardian), The Breeders wrócili z nową płytą i pogadali (nie tylko) o niej z New Yorkerem i Crack Magazine, Kevin Shields w rozmowie z NPR znów sugeruje, że nowe nagrania od My Bloody Valentine ukażą się niebawem, a frontman The Pains of Being Pure at Heart opowiadał dla Spotify, jak to jest przeskoczyć z małych klubów na scenę jednego z najlepszych festiwali na świecie.

Ostatnie miesiące przyniosły nam sporo rocznic: świętowaliśmy nie tylko trzydzieste urodziny debiutu Pixies czy dwudzieste urodziny Music Has the Right to Children Boards of Canada, dwadzieścia pięć lat od premiery Souvlaki Slowdive (do obchodów których sam dołożyłem swoją cegiełkę), Modern Life Is Rubbish Bluru i debiutanckiej płyty Suede, ale także dziesięć lat od ukazania się debiutu Foals oraz dwadzieścia od pojawienia się This Is Hardcore Pulp i TNT Tortoise.

Dużo mówiło się również o punku, nie tylko w kontekście polskiej premiery Please kill me: Resident Advisor zaprezentował wpływ punka na muzykę elektroniczną, Noisey wpływ roku 1978 na powstanie pop-punka, Paznokciami po tablicy porozmawiali z Puff, Monster Children z Guyem Picciotto z Fugazi, a wspomniany już wcześniej The Guardian z Debbie Harry. Muzykę lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych znajdziemy również w dwóch innych ciekawych tekstach, które więcej mówią o nastroju i klimacie tamtych czasów niż bezpośrednio o zespołach, ale to nadal warte uwagi spojrzenia na Nowy Jork oraz Europę.

Estrada i Studio porozmawiała z Adamem Kempą o jego ostatnim wydawnictwie oraz o muzycznej scenie Bydgoszczy, a także przepytała sprzętowo Emila Macherzyńskiego i Jakuba Lemiszewskiego. O Lemiszu zresztą w ostatnim czasie ciągle głośno, bo od początku roku zdążył wydać już trzy albumy: solowy, w duecie z Teo Olterem oraz jako część Złotej Jesieni. W ten sposób płynnie możemy przeskoczyć na poznańskie podwórko: z okazji przejęcia przez ekipę LASu Pawilonu Nowej Gazowni warto sobie odświeżyć tekst pożegnalny, który ponad rok temu ukazał się w internetowej wersji Czasu Kultury. Również w Czasie Kultury znajdziemy bardzo dobrą rozmowę dotyczącą Kołorkingu Muzycznego, który wpuszcza nieco świeżego powietrza, jeśli chodzi o muzyczny Poznań. A skoro już jesteśmy przy lokalnych działaniach artystycznych, to (także na internetowych łamach Czasu Kultury) Piotr Tkacz wnikliwie opisuje katalog kołobrzeskiego labelu Plaża Zachodnia.

Emilia Stachowska

Trudno nie zgodzić się z Marcinem – o Kubie Lemiszewskim jest głośno już od dłuższego czasu, a to za sprawą jego licznych projektów oraz niebanalnych inicjatyw, w których ten aktywnie się udziela. W powyższych akapitach wspomniane zostały najnowsze albumy muzyka, mowa była też o Kołorkingu Muzycznym, gdzie również można usłyszeć Lemisza (najbliższa okazja 24 czerwca). Na tym jednak nie koniec, bowiem – jak słusznie zauważa Bartosz Chmielewski w artykule “Disco w Wielkim Mieście” – Jakub Lemiszewski jest też kuratorem poznańskiego “oddziału” Warszawskiej Szkoły Disco Polo. Co ciekawe, na temat DP rozpisywał się nie tylko Dwutygodnik – dla przykładu, Popmoderna (w odniesieniu do Warszawskiej Szkoły Disco Polo właśnie) tłumaczyła, czym jest “disco polo w stylu indie”, a Piotr Żydek na łamach Trzech Szóstek namawiał do wybrania własnego hitu disco polo, podrzucając nagrania m.in. Shazzy, Voyagera i La Strady. Mało? W takim razie koniecznie trzeba przypomnieć sobie tekst Olgi Drendy o drugim obiegu polskiej piosenki, przywołać obrazy disco polo sprzed dwóch dekad i sprawdzić, czym jest Szkoła Piosenki Chodnikowej.

Odczarowywanie disco polo to jednak nie jedyne zajęcie rodzimej prasy i blogosfery muzycznej, ponieważ Bartosz Nowicki, autor bloga 1uchem1okiem, zauważył jeszcze jeden ciekawy trend, któremu dokładniej przyjrzał się w połowie kwietnia. Sentymentalna podróż do czasów (nie aż tak odległego dzieciństwa) to bowiem domena osób, będących obecnie na przełomie dwudziestki i trzydziestki, jednak silną reprezentację budują również artyści, którzy najntisów zwyczajnie nie mogą tak dobrze pamiętać. Ich sylwetki przedstawione zostały w obszernym artykule, zatytułowanym “genialna muzyczna do słuchania sb / zwariowane nutki (czyli; młoda polska elektronika) :3”. Jak pisze Nowicki: “brak zakorzenienia w latach 80. i częściowo w 90. pozbawił ekspresję omawianych producentów ciężaru nostalgii, melancholii, czy retromanii, która w znacznym stopniu zdominowała dyskurs muzyki rozrywkowej w ostatnich dekadach. Wychowując się w czasach dominacji kultury mash upu, dowolnego mieszania wszystkiego ze wszystkim, obcą pozostaje dla nich zarówno jako słuchaczy, jak i producentów spójność gatunkowa”. Gdzie szukać potwierdzenia jego słów? Między innymi w wydawnictwach, proponowanych przez eh hahah, Młodego Łucznika, KXLT i julka ploskiego – o tym ostatnim pisał również Bartek Chaciński udowadniając, że “muzyka z czegokolwiek, tworzona na czymkolwiek” niczym nie odstaje od tego, co proponował – na przykład – Matthew Herbert.

Skoro pojawił się już wątek retromanii, warto podrzucić kilka tekstów, które rozwijają i interpretują ją w sposób ciekawy, wnikliwy, a niekiedy też przewrotny. Na początek, aby było wiadomo, o czym mowa, rozmowa Bartka Chacińskiego z Simonem Reynoldsem, opatrzona chwytliwym (jak zresztą samo omawiane hasło) tytułem “Przeboje z odzysku”. Dalej – kilka słów na temat spotkania z Reynoldsem – chyba udanego, gdyż Kuba Ambrożewski był pod ogromnym wrażeniem “flegmatycznej cierpliwości oraz precyzji, z jaką Reynolds odnosił się do wszystkich kwestii”. Następnie – “Retromania a sprawa polska”, gdzie Mateusz Witkowski – odważnie, choć błyskotliwie – dochodzi do wniosku, że “jeżeli cokolwiek ma uratować muzykę pop przed całkowitym zwrotem w tył i pogrążeniu się na zawsze w nostalgii i antykwaryzmie, będzie to hip hop”. Kończąc już część prasówki skupioną na tym, jak to “popkultura żywi się własną przeszłością” – trochę mniej entuzjastyczne podejście Rafała Księżyka, według którego ”podróż Reynoldsa poprzez historię muzyki pop, fascynująca w szczególe, w szerszym planie okazuje się męcząca”.

W drugim wydaniu Prasówki nie mogło też zabraknąć kilku kwestii, które w kontekście zjawisk okołomuzycznych interesują mnie najbardziej, czyli nośniki i sposoby zapisywania dźwięku. O tych pierwszych przeczytać można na – wspomnianym wcześniej – blogu 1okiem1uchem, gdzie opublikowana została rozmowa z Mateuszem Wysockim, działającym jako wydawca pod szyldem Pawlacz Perski. Lektura niesamowicie pasjonująca i wciągająca, z której dowiecie się między innymi, że “kaseta jest szczera” i “zawsze daje coś od siebie”. Czy to oznacza, że nostalgia objawia się również w odniesieniu do nośników właśnie? I tak, i nie. Prawdą jest, że oficyn i słuchaczy, gustujących w nagraniach zarejestrowanych na taśmie, pojawia się coraz więcej, ale – jak dowodzi Adam Bednarek – “CD wcale nie umiera”, a “plotki o śmierci kompaktu są mocno przesadzone”. Odchodząc już od tematu nośników, zostając natomiast przy wątku zapisu muzyki – bardzo ciekawą rozmowę na ten temat przeprowadziła Dominika Klimek, która dyskutowała z Filipem Szałaskiem o field recordingu, postprawdzie oraz o tym, że “dominacja wizualności nie jest już taka oczywista”. Więcej na temat nagrań terenowych można zaś znaleźć na stronie Czasu Kultury, gdzie Michał Korczyński nazywa je “dźwiękowymi cytatami z rzeczywistości”.

I na koniec, łącząc temat nośników, twórczego podejścia do formy wydawnictwa, niezależnych rodzimych labeli oraz muzyki, która pod każdym względem jest nieschematyczna i nieszablonowa – wywiad z Łukaszem Pawlakiem, założycielem Requiem Records, od ponad dwudziestu lat udowadniającym, że winyl, CD i kaseta mogą być czymś więcej niż tylko nośnikiem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s