Taśma na Bandcampie #2: Z Tapes

Sypialniany pop na kasetach.

Estetyką, którą określa się mianem „bedroom pop”, zafascynowałam się dzięki Sarah Records. Label, działający między 1987 a 1995 rokiem, osiągnął mistrzostwo w wydawaniu lekko zakurzonego i niezwykle delikatnego grania dla wrażliwców, lubiących od czasu do czasu pobujać sobie w obłokach. I choć od jego zamknięcia minęły już ponad dwie dekady, sporo projektów nawiązuje do brzmienia proponowanego niegdyś przez takie formacje, jak Heavenly, The Field Mice, czy – na przykład – The Orchids. Materiałów, które na Bandcampie opatrzone są etykietami „jangle pop”, „twee pop” i „c86” jest naprawdę dużo, ale na tym sprawa się nie kończy – są tam również wytwórnie, które podłapały wskazówki, zostawione na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych przez Clare Wadd oraz Matta Haynesa i specjalizują się w wypuszczaniu sypialnianych popów, mocno osadzonych w stylistyce lo-fi. Czasem nawet podbijają klimat jeszcze bardziej i utwory umieszczają na kasetach – tak, aby trzaski i szmery zarejestrowane podczas sesji nagraniowych płynnie łączyły się z charakterystycznym dla taśmy zamuleniem. Ostatecznie więc, wydawnictwa te brzmią jakby zostały odkopane po kilkunastu latach, wcześniej zalegając gdzieś na strychu lub w piwnicy pod stertą kartonów i niepotrzebnych rzeczy. Można zatem powiedzieć, że oficyny, mające słabość do bedroom popu, proponują pewnego rodzaju wehikuły czasu, nad którymi unoszą się duchy dawnych, choć nie aż tak odległych zdarzeń. Najlepsze jest w tym natomiast słowackie  Z Tapes, którego podopieczni śpiewają o pierwszych randkach i niespełnionych miłościach w taki sposób, że aż chce się ich wszystkich przytulić. Jest w tym coś niezwykle ujmującego i nawet logotyp ZT zdaje się zdradzać typową dla nich wrażliwość – przecież nie ma nic bardziej rozczulającego, niż mroźne dni, spędzone pod ciepłym kocem, z kubkiem gorącego kakao w ręku. Warto więc sprawdzić, co dokładnie oferuje label, a najprościej to zrobić, sięgając po kilka samplerów.

Fall 2017 | w środku między innymi: Pickle DarlingAmerican Poetry Club, Doubleu

Wspomniałam o jesiennej aurze, więc na początek sampler, który swoją premierę miał trzy miesiące temu. Materiał składa się z dwudziestu siedmiu utworów i w stu procentach oddaje to, o co chodzi w Z Tapes – a chodzi o to, aby było nostalgicznie, kameralnie, trochę smutno, ale jednak miło i przytulnie. Tak, by prawdą okazało twierdzenie, zgodnie z którym po deszczu zawsze wschodzi słońce, a wszystko, co przykre, kiedyś musi minąć. Większość projektów, których nagrania pojawiają się na wydawnictwie, uzyskuje taki klimat za pomocą niespiesznej, momentami rozmytej, pastelowej muzyki, eterycznych wokali i oszczędnego instrumentarium. Singer/songwriting prosto z jakiejś małej, ale na pewno przyjemnie urządzonej sypialni – takiej, w której można spędzać całe dnie, wychodząc z domu tylko wtedy, gdy jest to konieczne. Możliwe, że brzmi to trochę pretensjonalnie, ale daję słowo – wystarczy włączyć cokolwiek z katalogu Z Tapes, aby przekonać się, że niemal każdy podopieczny tej oficyny ma w sobie coś z marzyciela i przy okazji coś z outsidera. Mnie się to podoba, bo jest pełne wdzięku, prostoty i niewinności.

Summer 2017 | w środku między innymi: Looks Like Mountains, Dying Adolenscence, Soft Pastells

Napisałam już o tym, że Z Tapes potrafi solidnie rozczulić, ale to nie wszystko – w katalogu wytwórni znajduje się bowiem sporo utworów, które z pełnym przekonaniem mogę oznaczyć kategorią „muzyka końca lata”. Zresztą, zdaje się, że nie tylko ja tak sądzę, bo na Bandcampie znaleźć można sporo komentarzy, z których wynika, że sampler „Summer 2017” to ścieżka dźwiękowa do długich letnich podróży, porannych przejażdżek rowerem oraz leniwych spacerów tam i z powrotem. Okazuje się zatem, że słowacki label proponuje dźwięki, o których poznańskie Penerstwo powiedziałoby, że są „dobre do domu i na dwór”. Latem i wiosną będą przyjemnie studzić duszne, gorące powietrze, uderzając w marzycielskie tony i powiewając lekką nostalgią, jesienią i zimą natomiast ogrzeją nastrojowymi melodiami, pełnymi intymności i czaru. Sprawa polega więc na tym, że Z Tapes doskonale dba o to, by w jego katalogu znajdowały się nieskomplikowane, ładne piosenki, traktujące o skomplikowanych uczuciach, jednak zawsze takich, które w ostatecznym rozrachunku więcej mają wspólnego z nadzieją, niż rozczarowaniem lub rezygnacją. Tego typu twórczość z pewnością spodoba się nieco wstydliwym melancholikom, mającym raczej pozytywne usposobienie.

I na koniec jeszcze składanka, będąca podsumowaniem tego, co twórcom, powiązanym z labelem, udało się zrobić w minionym roku. Można zakopać się pod kołdrą i słuchać całą noc.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s